sty 14, 2016

Rynek mHealth, czyli zdrowie w kieszeni

mobile_health
Technologie mobilne rozwijają się błyskawicznie. Smartfony w naszych kieszeniach mocą obliczeniową górują nad komputerami, które jeszcze kilka lat temu królowały na biurkach. Dzięki dostępowi do szybkiego Internetu ich możliwości komunikacyjne są ogromne. Kwestią czasu było powstanie aplikacji służących ochronie zdrowia - rynek ten określa się mianem mobile health lub mHealth.

 

Szerokie zastosowania

Aplikacje mHealth podzielić możemy na dwa rodzaje: bezpośrednio wspierające leczenie lub profilaktykę oraz służące do kontaktu z lekarzem.

W pierwszej grupie znajdziemy m.in. aplikacje do mierzenia ciśnienia (np. darmowy polski Kardiometr) i monitorowania innych funkcji organizmu. Liczne aplikacje pomogą obliczyć kaloryczność spożywanych posiłków i racjonalnie zaplanować dietę. Inne pomogą w ćwiczeniach fizycznych. Dla cukrzyków powstała aplikacja MySugr, pozwalająca kontrolować poziom cukru we krwi. PeriodTracker wyliczy dni płodne w miesiącu. FirstAid podpowie, jak zachować się w sytuacji, gdy ktoś potrzebuje natychmiastowej pomocy. Spiroo natychmiast zawiadomi lekarza, gdy pojawią się problemy z oddychaniem. Istnieją nawet aplikacje, które na podstawie podanych przez nas informacji są w stanie postawić diagnozę (tu podkreślmy od razu: rozsądnie jest skonsultować ją z lekarzem). Wystarczy zajrzeć do działu “Zdrowie i fitness” w sklepie Google Play, aby zobaczyć, jak wielki jest wybór.

Aplikacje mobilne umożliwiają też zdalne konsultacje lekarskie - technologia skraca wówczas dystans między pacjentem a lekarzem. Często prowadzona w ten sposób terapia okazuje się zaskakująco skuteczna. Badanie wykazało na przykład, że terapia depresji przez internet może być skuteczniejsza, niż w gabinecie.

Z poziomu telefonu możemy też po prostu umówić się na wizytę z wybranym specjalistą, korzystając z aplikacji ZnanyLekarz.pl. Dzięki opcji Pytania i Odpowiedzi zadamy mu pytanie, na które może odpowiedzieć zdalnie.


Błyskawiczny rozwój

Rynek moblilnych usług związanych z ochroną zdrowia w 2015 r. szacowany jest na ok. 14.5 miliarda dolarów (źródło: statista.com)  i błyskawicznie rośnie. Według prognoz, w roku 2020 jego wartość może wynieść blisko 60 miliardów dolarów. To ogromny tort, z którego kawałek chciałoby uszczknąć coraz więcej podmiotów.

Niedawno pojawiła się informacja, że wejściem na rynek mHealth zainteresowany jest Uber - twórcy rewolucyjnej usługi, pozwalającej prywatnym kierowcom zarabiać na przewozach pasażerskich. Właśnie na rynku usług okołomedycznych Uber dostrzega pole do dalszego rozwoju.


Rozwiązania systemowe

Za rozwojem technologii starają się nadążyć instytucje. W USA funkcjonują elektroniczne karty pacjenta (ustawa HITECH), zmiany zaczęły się także w Polsce - ustawa o Elektronicznej Dokumentacji Medycznej docelowo znacznie usprawni obieg dokumentów. Internetowa rewolucja wkrótce trwale zmieni krajobraz służby zdrowia.


Obawy i wątpliwości

Już teraz mówi się o “syndromie dr Google” (zobacz więcej). Czy rozwój rynku mHealth grozi osłabieniem autorytetu lekarza - skoro pacjenci w trosce o swoje będą zaglądać w ekrany smartfonów, zamiast udać się na kontrolę? Czy jest to dla nich bezpieczne?

Pamiętajmy, że jeszcze długo żadna aplikacja nie zastąpi wiedzy lekarza - ale może być przydatnym narzędziem wspomagającym jego pracę. Otwierając się na nowe technologie, otwieramy się na potrzeby współczesnych pacjentów.