gru 22, 2016

Nowy rok, nowe wizje, czyli na co czekamy w 2017 roku

 

future_medical.pngWielkimi krokami zbliża się koniec 2016 roku. Kiedy już podsumujemy technologiczne osiągnięcia i porażki w dziedzinie zdrowia w ostatnich 12 miesiącach (np. spektakularny upadek jednego z najbardziej hołubionych jednorożców, czyli Theranosa), będziemy mogli spokojnie oddać się marzeniom na temat tego, co przyniesie rok 2017. Postęp w dziedzinie technologii jest tak gwałtowny, że takie marzenia szybko mogą stać się rzeczywistością.

Niewątpliwie możemy się spodziewać dalszego rozwoju segmentu MHealth, na który wpływ ma coraz powszechniejsze wykorzystywanie w opiece zdrowotnej smartfonów (ocenia się, że do 2019 roku będzie je miała połowa z 5 miliardów używających komórek) i urządzeń ubieralnych (ang. wearables). W 2015 roku jego wartość wynosiła 9 miliardów dolarów, a najnowsze raporty wskazują na to, że w 2017 roku będą to już 23 miliardy dolarów, a w 2022 roku prawie 80 miliardów. Ocenia się, że skumulowany roczny wskaźnik wzrostu dla tego segmentu (Compound Annual Growth Rate, CAGR) wyniesie ponad 35% w ciągu kolejnych trzech lat.


W 2017 roku nadal będą rozwijane m.in. takie usługi mHealth, jak wykorzystywana do odległych konsultacji telemedycyna czy platformy umożliwiające prowadzenie badań klinicznych z bardzo dużymi grupami uczestników. Dzięki takim rozwiązaniom i korzystaniu z urządzeń ubieralnych czy odpowiednich aplikacji możliwe będzie także przeprowadzanie badań przez samych pacjentów, co pozwoli na zmniejszenie obciążenia szpitali, a także na dotarcie do większej grupy chorych.


Oczywiście przed tym rynkiem stoją także wyzwania, które utrudniają jego rozwój i na którym powinniśmy się skupić w nadchodzącym roku. Wystarczy wymienić trudności w akceptacji rozwiązań mHealth przez część pacjentów i lekarzy, brak dowodów z EMB potwierdzających ich skuteczność, problem zabezpieczenia danych pacjentów przekazywanych przez Internet i sieć bezprzewodową, możliwość ingerencji hakerów w urządzenia, brak odpowiednich regulacji dotyczących dopuszczania aplikacji do użytku przez takie organizacje jak FDA.

Rok 2017 to jednak nie tylko mHealth, ale także inne, fascynujące możliwości. Na pewno należy wspomnieć o coraz częstszym wykorzystywaniu obrazowania trójwymiarowego, rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej (polega ona na łączeniu ze sobą obrazów prawdziwego świata z generowanymi za pomocą komputera). Takie technologie mogą być wykorzystywane do nauki w szkołach medycznych czy przeprowadzania szkoleń w szpitalach (np. HoloLens), do pokazywania pacjentom, jak będzie wyglądało ich leczenie (zwłaszcza operacyjne), a także w terapii osób cierpiących na fobie czy schizofrenię.


Dzięki wirtualnej rzeczywistości będzie można też uspokoić zestresowanych pacjentów, co doskonale sprawdza się zwłaszcza w przypadku dzieci. Rzeczywistość rozszerzona ułatwi też przeprowadzanie operacji i zabiegów, np. odnajdywanie żył.



Bezpłatne materiały edukacyjne  SPRAWDŹ >>


 

Pracę chirurgów mają też ułatwić roboty chirurgiczne (w 2020 roku rynek ten ma być wart aż 6,4 miliarda dolarów), używane już m.in. przez jeden z najbardziej znanych medycznych ośrodków na świecie, Mayo Clinic, do takich operacji, jak wymiana stawu biodrowego czy przeszczep nerki.

W 2017 roku zostaną także jeszcze bardziej dopracowane algorytmy sztucznej inteligencji (ang. artificial intelligence, AI), które mają wesprzeć lekarzy w procesie decyzyjnym. To dzięki AI będą przetwarzane większe ilości danych, co pozwoli np. na lepsze przewidzenie, czy u danego pacjenta wystąpią powikłania lub czy jego choroba odpowie na dobrane leczenie. Nad takimi rozwiązaniami bardzo intensywnie pracują m.in. IBM czy Google.

Ostatnim, ale chyba najbardziej fascynującym rozwiązaniem z 2017 roku, o którym chcę dzisiaj napisać, jest jeszcze lepsze wykorzystanie druku trójwymiarowego i użycie go do tworzenia dostosowanych do potrzeb poszczególnych pacjentów leków, a także tkanek, naczyń czy całych narządów. I chociaż jeszcze daleko do rzeczywistości, w której będziemy mogli tworzyć narządy do przeszczepu, to pozostaje mieć nadzieję, że zbliżamy się do niej z każdym rokiem.