sie 11, 2016

Nowa nadzieja dla cierpiących na migreny

MigrenaArtykuł pochodzi z 2016 roku
Szczęśliwy ten, kogo nigdy nie bolała głowa! Niestety, we współczesnym świecie, gdy żyjemy w ciągłym stresie i pośpiechu, takich szczęśliwców można szukać ze świecą w ręku. O ile jednak „zwykły” ból głowy może mocno uprzykrzyć życie, tak atak migreny przenosi na zupełnie inny poziom cierpienia.

Migrena to nie tylko ból, często przeraźliwie mocny. To także nadwrażliwość na dźwięki, światło i zapachy. Dołączmy do tego nudności, wymioty i przykre doznania wzrokowe (tzw. migrena oczna) - a nic dziwnego, że osoby cierpiące na migrenę często wycofują się z życia zawodowego i społecznego.

Co gorsze, migrena nie jest wcale rzadką chorobą. Szacuje się, że cierpi na nią od 10% do 16% osób na świecie, głównie w krajach rozwiniętych. Co roku w samych Stanach Zjednoczonych choroba ta kosztuje podatników około 20 miliardów dolarów. To suma kosztów bezpośrednich, czyli wydatków na leczenie, i pośrednich - związanych z absencjami w pracy przez osoby cierpiące na migrenę.

Niestety, odkąd chorobę tę po raz pierwszy opisano w babilońskich pismach 5 tysięcy lat temu, medycyna nie znalazła na nią skutecznego sposobu. A próbowano naprawdę różnych rozwiązań, w tym wyjątkowo przedziwnych (na przykład w X wieku wybitny lekarz arabski Ali ibn Isa zalecał... przywiązywanie do głowy osoby cierpiącej na migrenę martwego kreta).

Kiedy zauważy się pierwsze objawy ataku migreny, należy jak najszybciej wziąć lek przeciwbólowy. Problem w tym, że nadużywanie takich leków może wywołać tzw. ból z odbicia, nie mówiąc oczywiście o innych skutkach niepożądanych nadmiernego przyjmowania leków przeciwbólowych. Gdy nie pomagają leki przeciwbólowe, dla wielu osób następną linią ratunku jest stosowanie tryptanów (na szczęście skutecznych u od 42% do 76% cierpiących na migreny), które jednak mogą mieć poważne skutki uboczne i nie powinny być przyjmowane zbyt często.

Nic więc dziwnego, że ciągle poszukuje się sposobów na pomoc pacjentom z migreną, które nie byłyby tak obciążające. Oczywiście najlepsze byłyby rozwiązania raczej zapobiegające atakom migreny, niż leczące objawy.

Jednym z problemów stojących na przeszkodzie opracowania takiej terapii jest nie do końca poznany mechanizm powstawania migreny. Kiedyś uważano, że przede wszystkim powoduje ją rozszerzenie naczyń krwionośnych mózgu. Obecnie sądzi się jednak, że w większym stopniu odgrywa tu rolę zbyt duże pobudzenie nadwrażliwych - co może być dziedziczne - komórek nerwu trójdzielnego w wyniku stymulacji jego zakończeń nerwowych. Komórki te wydzielają następnie neuropeptydy, które uczestniczą w przekaźnictwie bólowym. Takim związkiem, głównym mediatorem reakcji bólowej, jest peptyd pochodny genu kalcytoniny (ang. calcitoningene-relatedpeptide, CGRP). O udział w powstawaniu bólu migrenowego po raz pierwszy zaczęto podejrzewać CGRP w latach 90. XX wieku, kiedy stwierdzono, że tryptany zmniejszają jego stężenie.

Obecnie to właśnie CGRP stał się nowym celem interwencji mających doprowadzić do wygrania z migreną. Istotną zaletą takich leków byłaby możliwość wykorzystywania ich w profilaktyce (np. podając dożylnie raz w miesiącu czy cztery razy w roku), zanim jeszcze chorzy zaczną odczuwać ból.

Niestety, pierwsze próby walki z CGRP nie okazały się bardzo obiecujące. Lek telcagepant, chociaż skutecznie zmniejszał liczbę migren, równie skutecznie uszkadzał wątrobę. Po tej porażce skupiono się na stosowaniu przeciwciał monoklonalnych skierowanych przeciwko CGRP.

Działanie takich leków sprawdzono w dwóch kontrolowanych badaniach placebo, do których włączono 380 osób cierpiących na migreny nawet przez 14 dni w miesiącu. U pacjentów, którzy otrzymywali lek przeciwko CGRP raz w miesiącu dożylnie, liczba dni z migreną zmniejszyła się o ponad 60%. Co więcej: 16% uczestników pierwszego badania nie doświadczyło ataków migreny aż przez 12 tygodni.

W innym kontrolowanym badaniu sprawdzano skuteczność leku przeciwko CGRP, nazwanego roboczo ALD403, w leczeniu pacjentów, u których przez co najmniej 15 dni w miesiącu występował ból głowy (z których co najmniej 8 zostało uznane za bóle migrenowe). U pacjentów, którym podano dożylnie dwie najwyższe dawki leku (300 mg i 100 mg), stwierdzono 75% zmniejszenie liczby dni z migreną odpowiednio u 33% i 31% osób. Jest to lepszy rezultat niż otrzymywany dzięki stosowaniu obecnie dostępnych leków mających działać profilaktycznie: ocenia się, że u 40% osób cierpiących na migrenę zmniejszają one liczbę dni z migrenami o połowę.

Nad opracowaniem przeciwciał monoklonalnych przeciwko CGRP pracuje kilku laboratoriów. Pierwsza molekuła powinna trafić na rynek już w 2019 roku.


Zobacz także artykuł: Jak nauczyć mózg drugiego pierwszego wrażenia?